Rajd Faraonów: fenomenalny Sonik, pech Dąbrowskiego

Egipt_podsumowanie

Po dwóch latach przerwy Rajd Faraonów powrócił do kalendarza rajdów federacji FIA i FIM, przypominając zawodnikom jak piękną i niepowtarzalną pustynią jest Sahara. W bardzo zróżnicowanym i wymagającym terenie swoich sił próbowało tylko czterech Polaków. Rafał Sonik w cuglach wygrał rywalizację quadowców i stanął na podium klasyfikacji łącznej z motocyklistami. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor mieli pecha, ostatniego dnia zmagań spadając z trzeciej na siódmą pozycję. Jadący z Miroslave Zapletalem Maciej Marton ukończył zmagania na piątej pozycji.

Trasa prowadziła z nadmorskiej Al-Dżuny, nad Nil do Luksoru i dalej na zachód oraz północny zachód do mety w Gizie pod majestatycznymi piramidami. Pokonując ponad 2000 km zawodnicy pokonywali skaliste góry, usiane głazami pustkowia, ale także ciągnące się po horyzont łańcuchy piaszczystych wydm. Biwaki zlokalizowane były w okolicach pełnych palm oaz, które przez tysiąclecia stanowiły schronienie dla przemierzających Saharę karawan. Ze względu na wciąż niestabilną sytuację polityczną rajdowcy mieli obstawę wojska, które rozstawiało uzbrojonych żołnierzy wokół obozowiska i patrolowało okolice z pokładów helikopterów.

W zgodnej opinii wszystkich startujących tegoroczny Rajd Faraonów był bardzo wymagający. Do Egiptu nie przyjechała co prawda motocyklowa czołówka, ale zawodnicy ci mogą tylko żałować, że nie mieli okazji zmierzyć się z wyzwaniem, jakie postawili przed rajdowcami organizatorzy. Z piekielnymi upałami i wymagającą nawigacją świetnie poradził sobie Rafał Sonik. Po pięciu dniach zmagań wjechał na metę pod Piramidami z potężną przewagą nad drugim i trzecim rywalem w klasie (ze względu na kary dla tych zawodników, wyniosła ona ponad 22 godziny). Co więcej Sonik jako pierwszy w historii quadowiec wskoczył na podium w klasyfikacji łącznej z motocyklistami, zajmując trzecie miejsce za Juanem Carlosem Salvatierrą oraz Nicolasem Cardoną.

Sonik w Egipcie świętował jeszcze jeden sukces – zdobycie korony rajdów FIM. Egipt był ostatnim miejscem rozgrywania zmagań w pucharze świata cross-country, w którym kapitan Poland National Team jeszcze nie stanął na pierwszym miejscu. Milowy krok quadowiec wykonał 24 maja, po raz kolejny zapisując się w kronikach motorsportu.

Marek Dąbrowski i Jacek Czachor od początku zmagań jechali pewnie i mocnym tempem, trzymając się za przewodzącymi stawce Yazeedem Al-Rajhi, Nasserem Al-Attiyah oraz Władymirem Wasiliewem. Wszystko wyglądało doskonale i zapowiadało się kolejne podium dla duetu byłych motocyklistów, kiedy na ostatnim odcinku specjalnym urwał się wał przedniego napędu, uszkadzając skrzynię biegów.

- Jechaliśmy naprawdę dobrym tempem i mieliśmy w zasięgu wzroku Van Loona, którego trzeba było pokonać by stanąć na podium. Wszystko wskazywało na to, że się uda, niestety nagle straciliśmy przedni napęd i musieliśmy się zatrzymać. Na szczęście udało nam się dojechać do mety. Strata na skutek awarii była jednak znacząca. To był dobry rajd, niewątpliwie prawdziwy poligon doświadczeń dla nas i myślę, że kolejny dobry trening pod kątem rajdu Dakar – powiedział Marek Dąbrowski, który zakończył zmagania na 7. Miejscu.

Kolejną areną zmagań dla quadowców i motocyklistów będzie Rajd Sardynii w drugim tygodniu czerwca. Samochody muszą poczekać na Baja Aragon w Hiszpanii pomiędzy 18 i 19 lipca.

Możliwość komentowania jest wyłączona.