„Szybki OeS”: narciarz w płomieniach i samotni jeźdźcy

Spalony

Dakar zbiera okrutne żniwo, testuje kierowców, sprawdza sprzęt, jest bezlitosny, w lot weryfikuje umiejętności i jest najtrudniejszym rajdem świata. Ten zestaw określeń, powtarzany do znudzenia przez zawodników, kibiców i komentatorów brzmi już prawie jak sformułowanie „zima zaskoczyła drogowców”. Ale tak, jak zima rzeczywiście co roku zaskakuje drogowców (i pewnie wkrótce złośliwe ponownie to zrobi), tak Dakar również jest bezduszny, piekielnie wymagający, a czasami wręcz zabójczy. Przekonuje się o tym coraz więcej kierowców.

W ostatnich dniach kilku kierowców na własnej skórze odczuło, że Dakar to nie przelewki. Najpierw o śmiertelne niebezpieczeństwo otarł się Marcos Patronelli. Dwukrotny zwycięzca rajdu stracił panowanie nad quadem, który spadł z 400-metrowej skarpy. Argentyńczyk w ostatniej chwili zdołał zeskoczyć. W środę kostucha zajrzała w oczy byłemu narciarzowi Guerlainowi Chicherit. Zawodnik, który w swojej karierze ma na koncie salto w tył wykonane samochodem rajdowym, prowadził na pierwszym punkcie pomiaru czasu, kiedy zapalił się jego buggy. Chwilę po tym, jak kierowca z pilotem wyskoczyli z auta, to wybuchło i doszczętnie spłonęło… Zawodnikom na szczęście włos z głowy nie spadł.

Samotni jeźdźcy to nie tylko motocykliści i quadowcy. Jak się okazuje w pojedynkę można zmierzyć się z Dakarem również w samochodzie. W czwartek na starcie 5. etapu pojawią się trzej niezwykle wytrwali kierowcy, którzy przemierzają Amerykę Połduniową w jednoosobowych buggy własnej konstrukcji. Holender Tim Coronel przyzwyczaił już rajdowy świat do nowatorskich pomysłów. Na pierwsze dwa Dakary zabrał swoją dziewczynę, potem brata bliźniaka, a następnie postanowił jeździć samotnie. W podobnej maszynie, wyposażonej w roadbooka i nawigację używaną przez motocyklistów, jedzie Francuz Eric Bernard, który w swej samotnej konkwiście zajmuje wysokie 28. miejsce w pośród wszystkich samochodów. Trzecim muszkieterem jest William Alcaraz, który swój pierwszy Dakar jechał jeszcze w latach 80’. Jego zdaniem najtrudniejsze w jednoosobowym buggy jest dojmujące nieraz uczucie samotności oraz powstrzymywanie się przed zaśnięciem.

Licznik bije: 101 pojazdów wycofało się już z rajdu (56 motocykli, 32 samochody , 12 quadów, 11 ciężarówek)

Spadające gwiazdy czyli faworyci jadą do domu:
- Sam Sunderland (zwycięzca 2. etapu)
- Guerlain Chicherit (jeden z faworytów w stawce samochodów)
- Carlos Sousa (zwycięzca 1. etapu)
- Sebastian Palma (jeden z faworytów stawce quadów)
- Lucas Bonetto (4. zawodnik ostatniego Dakaru)

Cytata dnia: (Robert Jachacy i jego koledzy z pomarańczowego MANa pożegnali się z rajdem, więc po raz ostatni oddajemy głos naszemu ulubionemu komentatorowi dakarowej rzeczywistości): – Na zewnątrz ponad 40′C i słońce w zenicie. Grzesiek regeneruje siły pod autem, a ja z Wodziem w kabinie. Odwodniliśmy się trochę, więc się nawadniamy. Na chwilę pojawia się zasięg więc klepię do Was smsa. Może uda się go wysłać. Odpoczniemy i jakoś musimy poskręcać to na sznurek żeby dojechać do cywilizacji. Jesteśmy na pustyni ok 80 km od ludzi. Jak dotrzemy do normalnej drogi a potem do bazy to oficjalnie się odmelduję…

Możliwość komentowania jest wyłączona.